Z badania, które ONZ przeprowadziła w 34 z 46 europejskich państw, wynika, że polskie nastolatki mają najgorszą samoocenę w Europie (Raport HBSC Health Behaviour in School-aged Children). W Polsce zdarza się, że już 9-latki są przekonane o tym, że są zbyt grube, podobnie uważa aż 61 proc. badanych 15-latek.

Autorzy różnych komentarzy zastanawiają się czy nie należy przyjrzeć się bliskiemu otoczeniu, bo przecież samoocenę dziecka kształtuje się podczas codziennych kontaktów z rodzicami, nauczycielami, rówieśnikami. To oni są najsilniejszymi kreatorami samooceny. Może w ich zachowaniach jest coś, co nie pozwala dzieciom o sobie myśleć dobrze?

Poczucia własnej wartości nie można nikomu dać

Przekonanie o własnej wyjątkowości jest naszym przekonaniem zbudowanym na obiektywnych podstawach. W procesie budowania samooceny dzieci, oczywiście ważne jest mądre wsparcie otoczenia. Natomiast często używane słowa pochwał nie mają z tym nic wspólnego.

Długoterminowe skutki chwalenia dzieci – jakie są ładne, zdolne i mądre przynoszą zgoła odmienne rezultaty. Pochwała sprawia, że dzieci choć czują się lepiej w danym momencie, w perspektywie długoterminowej stają się niewolnikami oceny innych.

Dziecko słyszy: „Wow, masz same piątki!  Jestem z Ciebie niezwykle dumna”. I myśli: „Czy jeśli nie będę miała samych piątek to mama/tata też będzie ze mnie dumna?”

„Cieszę się, ze mnie posłuchałeś” – mówi mama odbierając jednocześnie wiarę w możliwości znalezienia rozwiązania przez dziecko.

„Naprawdę wiesz, jak sprawić mi przyjemność” – słysząc te słowa dziecko lub nastolatek uzależnia swoje działanie od samopoczucia innych. Wpędzamy go w winę, w przypadku kiedy nie spełnia oczekiwań otoczenia.

„Świetnie, właśnie tego od Ciebie oczekuję – jesteś taką dobrą dziewczynką/chłopcem” – mówi tata a dziecko obawia się, że jeśli nie spełni oczekiwań taty, to już nie będzie wystarczająco dobre.

Pochwały uzależniają nasze samopoczucie od oceny innych. Nawet jeśli słowa kierowane w kierunku dzieci są wyrażane w dobrej wierze, mogą długofalowo zaburzyć ich samoocenę, uwarunkować ją od czynników niezależnych od nich samych – samopoczucia rodziców, ich kryteriów zadowolenia, ich ambicji i oceny. Bardzo często dzieci, które czują się kochane warunkowo, w przyszłości czują, że muszą funkcjonować według oczekiwań innych.

Oczywiście, w drugą stronę, słysząc w dzieciństwie tzw. słowa destrukcyjne: “za gruba, za głupia, za wysoka, niewarta, gorsza od innych, niewystarczająca dobra” równie jak pochwały nie wpływają na naszą dobrą samoocenę. Mogą zbudować w nas niezdrowe przekonanie, że nic nie zależy od nas. Jesteśmy na straconej pozycji i nie ma szans na zmianę.

Wielu rodziców, będąc przekonanym, że wzmacniają poczucie wartości swojego dziecka, tak kluczowe dla jakości życia, w rzeczywistości podnoszą wciąż poprzeczkę stawiając wysokie wymagania.

Niedawno miały miejsce bardzo ciekawe badania nad wykształconymi młodymi dorosłymi, którzy świadomie nie szukają pracy bądź szukają jej na stanowiskach znacznie niższych niż pozwalałyby na to ich kwalifikacje.

Wnioski z badania były dość zaskakujące. Okazało się bowiem, że większość badanych nie podejmowała wysiłku w obawie przed porażką. A nuż okazałoby się, że są niewystarczająco dobrzy, nie poradzą sobie? Całe życie słyszeli, że są zdolni, mądrzy, mają świetne wyniki w szkole. A jeśli teraz okaże się, że jest inaczej? Wolą nie podejmować wysiłku, niż okazać się w oczach innych niekompetentymi.

Popularny staje się syndrom impostora, czyli urojonego oszusta. Jest to psychologiczne zjawisko powodujące brak wiary we własne osiągnięcia. Mimo dwóch kierunków studiów na najlepszych uczelniach, eksponowanego stanowiska, szczęśliwego życia rodzinnego, można mieć poczucie niskiej wartości i być pełnym wątpliwości we własne siły.

Co możemy zrobić?

Obecnie psychoterapeuci Instytutu ParaSol są zapraszani przez szkoły na warsztaty dotyczące poczucia własnej wartości i niezdrowej samooceny dzieci i młodzieży. Pracujemy z młodzieżą – nie z rodzicami. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie widząc jak wiele kompleksów może pojawić się w małych głowach.

Pomni wszystkich doświadczeń, dla rodziców mamy parę refleksji:

  1. Nie należy chwalić tylko zachęcać:

Ciężko pracowałeś, zasłużyłeś sobie na to.

Możesz być z siebie dumny!

Jak Ci się podoba to co zrobiłeś?

  1. Warto wyrażać swoje zaufanie do wyborów dziecka:

Ufam Twojemu wyborowi.

Możesz sam zdecydować co jest dla Ciebie najlepsze.

  1. Warto wyrażać swoją wiarę w umiejętności / odpowiedzialność dziecka:

Wierze w Ciebie, ze możesz się uczyć na błędach.

Wierzę, że podejmiesz odpowiedzialną decyzję.

  1. Może trzeba obniżyć wymagania i pozwolić na błędy. Przypomnij sobie jak sam byłeś w tym wieku. I jak wiele nieodpowiedzialnych decyzji podejmowałeś – o wielu z nich wciąż nie wiedzą twoi rodzice.
  1. Jeśli dziecko nie umie, należy pokazać mu krok po kroku jak dojść do rozwiązania. Nie krzycz: jesteś głupi bo nie wiesz! Kolejnym razem nie zwróci się do ciebie o pomoc. Na pewno też nie zbudujesz motywacji do dalszych starań.
  1. Należy budować kompetencje odwołując się do tego, co dziecko już umie.
  1. Kochajcie mimo wszystko

Kocham Cię bez względu na Wszystko.

Jestem przekonana, że dzieci lub nastolatkowie otrzymujący takie słowa wsparcia poczują wsparcie w byciu sobą, w rozwoju samej siebie i budowania samooceny na rzeczywistych kompetencjach.

 

Katarzyna Kosakowska

Leave a reply